dom -> (z Kate) praca Kate

Niedziela, 1 czerwca 2008 · Komentarze(0)
dom -> (z Kate) praca Kate -> rodzice -> (z siostrą) dom -> (ciągle z siostrą)
dookoła jeziora Głębokiego -> (dalej z siostrą) do pracy po Kate -> (z
siostrą i Kate) rodzice -> (z Kate i zakupami) dom

Dzień miał się opierać na zabraniu siostry do domu i potem powrocie do jej
domu ale wszytko się wydłużyło przez pętle dookoła Głębokiego. Średnia niska
bo gdy jechałem z Kate to nie mogliśmy gnać- kilka godzin z klientami musiała potem pracować. Siostrę właściwie drugi raz w tym sezonie wyciągnąłem na rower (właściwie to sama się wyciągnęła ze mną ;-) i jako, że dopiero zaczyna jeździć to nasza średnia oscylowała w okolicach 14-16 km/h.

Swoją drogą to siostra zaskoczyła mnie kilka razy swoją odwagą w pokonywaniu
kilku przeszkód i tym, że jednak kondycyjnie wytrzymała te ~25 km. Mam
nadzieję, że wkrótce kupi sobie kask i weźmie pod uwagę moje rady przestając
zjeżdżać na korzeniach na siedząco bo następnym razem może skończyć się
kontaktem z czymś twardym.

Z Kate wracaliśmy z plecakami wypchanymi po brzegi zakupami z supermarketu i
jechało się ciężko. Na szczęście nie wiało i udało nam się trzymać sensowną
średnią przez całą drogę.

Przyznam, że co prawda czas samej jazdy przekracza niewiele 3 godziny ale ja
czuję się jakbym przejechał co najmniej 60 km w tempie minimum ~25 km/h.
Jestem po prostu zmęczony.

Nieco z boku wspomnę o Giro, które się dziś skończyło. Na pewno dużym
zaskoczeniem był dla mnie Sella, który po prostu wymiatał w Dolomitach i
trochę żałuję, że na czasówce (10 maja?) dojechał dopiero drugi, bo trzy
etapy górskie wygrane pod rząd to byłby fenomenalny wyczyn. Zaskoczył mnie
też młody Ricardo Ricco, który ostatecznie okazał się człowiekiem ze zbyt
wielkim ego co prezentował swoimi wypowiedziami po kilku etapach- mam
nadzieję, że ten kolarz nabierze ogłady i będzie się w przyszłości liczył
w peletonie. Na koniec wielki Alberto Contador. Tegoroczny maestro włoskich dróg. Po raz kolejny okazało się, że nie trzeba wygrać żadnego etapu by wygrać wyścig wieloetapowy (o ile pamiętam to Armstrong też tak kiedyś wygrał TdF) i prawdopodobnie będzie mu to zarzucane ale przecież był najlepszy na tegorocznym Giro. Przejechał najlepiej cały wyścig. IMO klasę pokazał w sobotę na przedostatnim i ostatnim podjeździe gdy był ciągle atakowany, a Ricco pomimo wielu prób nie mógł mu uciec.

Przyznam, że nie oglądałem wszystkich etapów Giro i czasami zdarzało mi się
zasnąć po powrocie z pracy podczas oglądania ale wyścig wspominam miło.
Niestety znów gdy przyzwyczaiłem się do rytmu, w którym po powrocie z pracy
robię obiad i włączałem tv na Eurosport, wyścig musiał się skończyć i
pozostawić mnie lekko zagubionego.

Czekam teraz z niecierpliwością na Tour de France zaczynające się 5 lipca i
żałuję, że Contadore nie został z Astaną zaproszony.

Dom -> praca -> kate

Poniedziałek, 26 maja 2008 · Komentarze(0)
Dom -> praca -> kate -> rodzice -> dom

Nareszcie udało nam się zdobyć Contessę! Co prawda kurier miał przyjechać w godzinach 10-16, a pojawił się około 19:30 ale co tam. Kate złożyła sobie rower i wróciliśmy do domu. Poinformowano mnie, że rower będzie wyregulowany- rzeczywiście przerzutki jakoś działały ale nie nazwałbym tego wyregulowanym rowerem. Najważniejsze, że rower się Kate podoba :-D

Opis Kate na shenn.bikestats.pl

dom -> praca -> dom<br

Środa, 21 maja 2008 · Komentarze(0)
dom -> praca -> dom

Zupełnie się nie śpieszyłem do pracy ani do domu. Jeździłem i cieszyłem się tym.

Głupota ludzka nie zna granic ale to co spotkałem podczas jazdy po raz kolejny mnie zaskoczyło. Na Al. Jedności Narodowej od Placu Grunwaldzkiego biegnie szeroka ścieżka podzielona na ciąg pieszy (~4 m szerokości) i ciąg rowerowy (~1,5 m). To, że muszę wymuszać pierwszeństwo na ciągu jest codziennością i nie przejmuję się już tym to sytuacja, którą zastałem we wtorek mnie zadziwiła. Na środku ścieżki siedziało sobie dziecko, które może umiało już raczkować i uderzało ręką o asfalt. Jakieś 1,5-2 m dalej chodził sobie w kółko tatuś wpatrując się w ziemię i myśląc o czymś. Gdyby nie to, że wcześniej kilka razy musiałem walczyć z pieszymi na ścieżkach to zatrzymałbym się i zwrócił niezbyt grzecznie uwagę temu debilowi. Jestem pewien, że gdyby była ze mną Kate to wygłosiła by stosowną uwagę co do bezmyślności jegomościa. Jak na złość w pracy wyładował mi się telefon, a ja zapomniałem zabrać czegoś czym mógłbym go naładować więc nawet nie miałem możliwości zrobienia zdjęcia.

dom -> praca -> dom<br

Wtorek, 20 maja 2008 · Komentarze(0)
dom -> praca -> dom

utrzymywałem >30 km/h ale wyszła niska średnia bo często musiałem stawać na światłach.

dom -> praca Kate ->

Niedziela, 18 maja 2008 · Komentarze(0)
dom -> praca Kate -> rodzice -> praca Kate -> rodzice -> dom

Pierwszy raz jechałem z moją siostrą na jej "nowym" rowerze. Ku mojemu zdumieniu nieźle sobie radziła na ulicach i na podjazdach. Myślę, że nie będę musiał martwić się o to jak będzie sobie radzić podczas samotnych jazd.

Wybrałem się z Pablem na lajtową

Niedziela, 11 maja 2008 · Komentarze(0)
Wybrałem się z Pablem na lajtową wycieczkę ~2h. Wyszło na to, że zrobiliśmy prawie 30 km w terenie ale podobało mi się :-D

Tuż przed wyjściem z domu wymieniłem uszkodzony 2 tygodnie temu na maratonie pancerz i przy okazji linkę od przerzutki przedniej oraz oczywiście wyregulowałem samą przerzutkę. W terenie spisywała się na 5. Problem pojawił się z przerzutką tylną, która wymaga regulacji oraz z hamulcami, które dość słabo hamują (tak mi się wydawało). Koła nadają się już chyba do oddania do podcentrowania bo delikatnie ocierają o klocki ale w najbliższym czasie się na to nie zanosi.

Niestety dalej mam katar, który przeszkadza mocno w jeździe co prawdopodobnie będzie decydującym czynnikiem, który przesądzi o braku mojej osoby na linii startu maratonu za tydzień.

MAX 43,49

po mieście AVG

Wtorek, 29 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
po mieście

Gryf Maraton - MTB

Niedziela, 27 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
Gryf Maraton - MTB "30"

Mój pierwszy maraton choć dystans tylko 34 km. Słabo mi poszło bo chory jestem.

po mieście AVG

Sobota, 26 kwietnia 2008 · Komentarze(0)
po mieście